Zapach nadchodzącej jesieni
Unosi się w powietrzu niemal niezauważalnie. To zaledwie kilka stopni chłodniej, a jednak ogród reaguje natychmiast. Końcówka sierpnia, pierwszy chłodny poranek i już pojawia się delikatny dreszcz na skórze. Liście jeszcze zielone, ale coś w powietrzu mówi wyraźnie – lato powoli się kończy.
Ziemia, zmęczona upałami, przyjmie z ulgą każdą kroplę deszczu, a skąpa wilgoć nie wyparuje już tak szybko z rabat. Ta chwila przejścia, tak subtelna, a jednocześnie wyczuwalna wszystkimi zmysłami, ma w sobie coś niezwykłego. Tylko patrzeć a dostojna świecznica groniasta 'Brunette’ otworzy jeszcze zaciśnięte w piąstkę niepozorne kwiaty.
Jej wysokie, patykowate pędy sprężyście kiwają się od niewielkiego podmuchu wiatru a upojny słodki zapach snuć się będzie po całym ogrodzie. Nie tylko mnie urzeka ten aromat.
Pomponikowe kwiaty świecznicy przyciągają liczne owady. Motyle, wachlując kolorowymi skrzydłami, z gracją spijają nektar długą rurką schowaną głęboko między pręcikami. Bzyg paskowany, mniej efektowny, ale nie mniej pracowity, mozolnie szuka dostępu do słodyczy.
To piękny dowód na to, że ogród żyje nie tylko dla człowieka – jest przestrzenią wspólną, w której każde stworzenie ma swoje miejsce i chwilę radości.
Skąd wzięła się nazwa - świecznica groniasta?
Jej wydłużone kwiatostany, a potem fantazyjne nasienniki, przypominają wijące się i zakrzywione knoty świec. To roślina pełna symboliki – światło, które rozprasza mrok i zapach, który przywołuje wspomnienia.
W naturze można ją spotkać w cienistych lasach liściastych, gdzie jasnymi kwiatami rozświetla półcień. Tam, w chłodnej i wilgotnej glebie, rośnie najlepiej. Nic dziwnego, że w przydomowych ogrodach także ceni miejsca osłonięte, żyzne, bogate w materię organiczną.
Gdy świecznica przekwitnie, jej amatorami stają się ptaki
Okoliczne wróble chętnie przysiadają na długich pędach, podskubując nasiona bogate w tłuszcze. To zabawny widok – małe, ruchliwe sylwetki kiwające się na cienkich łodygach jak akrobaci. Dzięki nim ogród zyskuje dodatkową energię, a ja mam poczucie, że każdy element tej przestrzeni jest ważny i potrzebny.
W suchych bukietach świecznica również zachowuje swój urok. Jej strzelisty, pionowy akcent dodaje kompozycji elegancji i charakteru. Nawet zimą, gdy ogród ucichnie pod grubą warstwą śniegu, pędy tej rośliny wyznaczają azymut rabaty.
Zapach nadchodzącej jesieni nie jest więc tylko w powietrzu. Jest w każdym detalu – w wilgotnej ziemi, w dojrzewających owocach, w upojnym aromacie świecznicy, w ostatnim brzęczeniu owadów i w radosnym ćwierkaniu wróbli.
To zapach zmiany, zapowiedź nowego etapu. Jesień nadchodzi powoli, delikatnie, ale nieuchronnie. I choć wielu żegna lato z żalem, ja odnajduję w tym czasie spokój i piękno.
Jesień bowiem to nie koniec, lecz przejście – czas refleksji, wyciszenia i zbierania sił na to, co nadejdzie.


