Dokarmianie wiewiórek orzeszkami ziemnymi
moja mała jesienna tradycja
Jesień zawsze kojarzy mi się z zapachem liści, wilgocią ściółki i tym specyficznym spokojem, który przychodzi razem z końcem października.
Gdy zbliża się Dzień Zmarłych, odwiedzam groby bliskich – często na cmentarzach otoczonych drzewami. I niemal zawsze spotykam tam rudą lokatorkę – wiewiórkę.
Z czasem przestałam tylko przyglądać się jej z daleka. Zaczęłam przynosić orzeszki ziemne i… tak zaczęła się moja przygoda z dokarmianiem tych sprytnych stworzeń.
Karmienie wiewiórek z ręki
– niezwykłe doświadczenie
Nie ukrywam, że pierwszy raz, gdy wiewiórka podeszła do mnie tak blisko, oniemiałam z zachwytu! Trzeba mieć trochę cierpliwości – nie każda od razu zaufa człowiekowi.
Najpierw wystarczy położyć kilka orzeszków w miejscu, gdzie często się pojawiają. Potem – usiąść spokojnie, bez gwałtownych ruchów.
W końcu przychodzi ten moment: rudzielec podbiega, chwyta orzeszka z mojej dłoni i patrzy tym swoim czujnym wzrokiem, jakby chciał powiedzieć „dziękuję”.
Dokarmianie wiewiórek orzeszkami ziemnymi uczy pokory i uważności.
Pokazuje, że nawet tak małe stworzenia potrafią rozpoznać opanowanie i spokój.
Warto więc spróbować – szczególnie teraz, gdy natura powoli szykuje się do zimowego snu, a my sami częściej myślimy o rzeczach ważnych i trwałych.
Dlaczego orzeszki ziemne?
Wiewiórki uwielbiają orzechy, ale nie wszystkie są dla nich dobre – należy pamiętać, że nie mogą być przetworzone.
Orzeszki ziemne w brązowych łuskach, surowe i niesolone, to dla nich prawdziwy przysmak – i jednocześnie źródło tłuszczu oraz energii, których potrzebują jesienią.
Zresztą, nie tylko one – sama mam satysfakcję, widząc, jak te małe stworzenia z ufnością podchodzą bliżej, zabierają orzeszek i znikają wśród gałęzi.
Kiedyś szukałam odpowiednich orzeszków po marketach, ale większość była prażona lub solona.
Teraz sięgam po orzeszki ziemne surowe 500 g dostępne TUTAJ w moim sklepie. Są naturalne, bez dodatków, a co najważniejsze – bezpieczne dla zwierząt.
Każdy, kto choć raz próbował dokarmiać wiewiórki, wie, że jakość przysmaku naprawdę ma znaczenie.
Wybierając się na cmentarze – pamiętaj zabrać ze sobą orzeszki ziemne by nie przegapić możliwości karmienia wiewiórek z ręki !
Domek dla wiewiórek
– satysfakcja z obserwacji
Nie tylko w lesie czy na cmentarzu można cieszyć się obecnością wiewiórek.
Jeśli masz ogród lub działkę w pobliżu drzew, możesz stworzyć dla nich mały kącik. U mnie świetnie sprawdza się domek do dokarmiania z szybką z przodu i uchylną klapką od góry.
Dzięki temu wiewiórki zwiedzione wyglądem orzeszków ziemnych zaglądają do środka, sprawdzają zapasy i uczą się korzystać z pojemnika.
Taki domek to nie tylko praktyczne rozwiązanie – to też codzienna dawka radości.
Rano, przy kawie, można obserwować, jak zwierzątka podskakują po gałęziach, zgryzają orzeszki i wracają po kolejne. Są nieodłącznym elementem życia mojego ogrodu.
Zimą domek chroni pokarm przed śniegiem i wilgocią, a latem staje się ich „spiżarnią”.
Małe gesty, które mają znaczenie
Czasem słyszę, że dokarmianie zwierząt to drobiazg. Może i tak, ale dla mnie to coś więcej.
To sposób, by dać coś od siebie naturze, by być częścią jej rytmu. Każdy orzeszek, który daję wiewiórce, to drobny gest życzliwości.
I choć to tylko kilka chwil – właśnie takie momenty zostają w pamięci.
Więc jeśli tej jesieni będziesz odwiedzać cmentarz albo po prostu spacerować po parku – weź ze sobą garść surowych orzeszków ziemnych.
Kto wie, może spotkasz rudą znajomą, która odważy się bliżej podejść.
A jeśli chcesz kontynuować tę przyjaźń także w ogrodzie – warto pomyśleć o domku dla wiewiórek.
Bo dokarmianie wiewiórek orzeszkami ziemnymi daje ogromną satysfakcję a zwierzątkom poczucie bezpieczeństwa i przynależności do ogrodu.


